W tym roku nieco mniej zdjęć niż zwykle, co nie znaczy absolutnie że było mniej ciekawie. Wręcz przeciwnie – osób było tyle, że ciężko momentami było się wręcz przecisnąć. Wydarzenie podobnie jak w ubiegłym roku odbyło się w miejscu o nazwie „Bonobo – Księgarnia i kawiarnia podróżnicza”. Udało się kolejny już raz spotkać ze znajomymi, jak i poznać zupełnie nowe osoby. Tradycyjnie już czas płynął szybko. Przy okazji udało się obejrzeć wiele ciekawych okazów. Jeszcze raz bardzo dziękuję organizatorce, jak i wszystkim uczestnikom za miłe chwile i zapraszam, jak zawsze do obejrzenia tych kilku zdjęć, które udało się wykonać w trakcie wydarzenia, pomimo że oświetlenie można zaliczyć do bardzo wymagających.











Kategorie: PIÓRA WIECZNE, WYDARZENIA I RELACJE





Jak zwykle Mariusz porobił oszałamiające zdjęcia. Zawsze podziwiam jego makro-plany, niestandardowe uwypuklenie detalu, niezwykłą grę głębi ostrości, światłocienia, kolorów itd… Chapeau! Wiem też, bo byłem świadkiem, że niezwykła precyzja i ostrość zdjęć robionych przez Mariusza nierzadko wymagały od niego uprawiania „fotografii bezdechowej”, ze co tym większy dla Niego chapeau!
Mimo panującej dosyć dla mnie nieznośnej ciasnoty w tej skądinąd sympatycznej księgarnio-kawiarni – miałem okazję do sympatycznych pogaduszek w antyszambrze :-). Byliśmy w grupie 4 x M (2 Marków, jeden Mariusz i Moi-Même czyli ja, Marcin) często dosiadały się do nas przemiłe Osoby Towarzyszące. Przyznam się bez bicia, że prócz oczywiście tematyki pelikanowo-piórowo-atramentowej mówiono także o fotografii, broni palnej i wielu, wielu interesujących sprawach, ze co moim współstolikowcom dziękuję. No a dodatkowe osobne podziękowania dla Mariusza – za recenzję i zdjęcia…
Wyrażam też nadzieję (wiem czyją jest matką), że na kolejny Hub uda się znaleźć lokal w centrum, o większym areale i kubaturze, bo byłoby szkoda, żeby wysiłki Organizatorów przyćmiewały tak prozaiczne problemy jak szczupłość miejsca…