Omega

Omega Seamaster 300M – recenzja

omega_300m_9Tytułowa Omega, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zegarków w kolekcji tego producenta. Dochodzi nawet do tego, że niektórzy mówią o niej: „bond”, co ma związek z noszeniem jej przez „agenta 007” czyli James’a Bonda podczas wielu scen w filmie – model ten możemy zobaczyć w:

  • GoldenEye
  • Tomorrow Never Dies
  • The World Is Not Enough
  • Die Another Day
  • Casino Royale (tutaj na zmianę z Planet Ocean)

Producent zadedykował temu bohaterowi także kilka modeli limitowanych, które miewały różne charakterystyczne elementy wykończenia – włącznie z powielonym napisem „007” na tarczy bądź sekundnikiem zakończonym ową numeracją. „300’tka” uważana jest przez wielu, za zegarek należący właściwie do kanonu typowych diverów (zegarków przeznaczonych do nurkowania). W końcu model został ten wprowadzony na rynek już w 1957 roku. Postać Bond’a wylansowała także w znacznym stopniu modę, na noszenie tego typu zegarków do stroju takiego jak garnitur bądź smoking. Wg kanonów dobrego ubioru, założenie do nich tzw. „toolwatch’a” (zegarka mającego być przede wszystkim narzędziem) i to w dodatku na bransolecie jest sporym faux pas.

omega_300m_6Niedawno miałem okazję przyjrzeć się dokładnie najnowszej wersji tego czasomierza. Co przede wszystkim uległo zmianie? Dwa elementy. Pierwszy z nich to wkładka obrotowego pierścienia lunety. Obecnie jest ona wykonana z ceramiki, dzięki czemu cechuje się większą odpornością na zarysowania. W mojej ocenie, poprawił się także wygląd. Drugi to faktura tarczy, a właściwie można powiedzieć, że mówimy o jej braku, ponieważ wcześniej model ten na tarczy miał naniesioną fakturę fal. W nowym zdecydowano się z tego zrezygnować, a sama powierzchnia została wykończona na połysk. Pierwotnie byłem przeciwnikiem usunięcia fal, gdyż uważałem, że był to w pewien sposób wyróżnik tego zegarka i jego element charakterystyczny. Jednak kiedy pierwszy raz zobaczyłem go na żywo, wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane. Ceramiczny bezel i lustrzana tarcza dają świetny efekt. Zegarek bardzo „odmłodniał” jeżeli mogę tak powiedzieć. Nabrał świeżości względem tego co prezentował przez długie lata.

omega_300m_2Stalowa koperta o średnicy 41 milimetrów jest wykonana bardzo poprawnie. Wszystkie polerki oraz szczotkowania wykonane są naprawdę dobrze. W mojej ocenie koperta ma jednak zbyt wiele załamań, która sprawia, że pod pewnymi kątami wygląda ona na mocno obłą i traci na swoim charakterze. Na pewno przyczynia się do tego klika krzywizn na uszach w połączeniu z podłużnymi żłobieniami pierścienia lunety (zamiast drobnego ząbkowania wykonano 12 długich żłobień). Jest to cecha którą w tym zegarku albo się lubi, albo nie. Trudno tutaj mówić o stanie pośrednim i podejrzewam, że rozwiązanie to ma tylu samo zwolenników, co przeciwników.

omega_300m_5Koperta posiada również zintegrowaną osłonę koronki, która wydaje się stosunkowo niewielkich rozmiarów, aczkolwiek nie nastręcza ona żadnych problemów podczas operowania nią. Zgodnie z podwodnym DNA kolekcji Seamaster, na godzinie 10 umieszczono zawór helowy, którego użyją jedynie nieliczni. Zegarek jest wodoodporny do 300m. Na plus w stosunku do pierwowzoru zmieniono jeszcze jeden element, o którym nie wspomniałem – zdobienie pełnego stalowego dekla. Teraz słynny „seahorse” czyli konik morski jest słusznych rozmiarów i wygląda znacznie lepiej. Nowy dekiel wpasowuje się w trend który pod tym względem wyznaczył model Plane Ocean – tu jednak zamiast matowej powierzchni umieszczono motyw fal, które usunięto z tarczy.

omega_300m_8Wskazówki to kolejny charakterystyczny element tego modelu. Są one szkieletowane i wypełnione częściowo materiałem luminescencyjnym – w nowym modelu zastosowano dwa kolory zamiast jednego – mnie to rozwiązanie się podoba i wygląda bardzo dobrze (podobnie zresztą jak w poprzedniej generacji IWC Aquatimer’a). Zlokalizowane na godzinie 3 okienko datownika również zyskało ciut łagodniejsze kształty, a także posiada niewielką ramkę – wg mnie pasuje ono do całości i bardzo dobrze komponuje się z tarczą. Cyferblat chroni szkło szafirowe, które pokryto obustronnie powłoką antyrefleksyjną.

omega_300m_10Wewnątrz pracuje mechanizm z automatycznym naciągiem sprężyny, a mianowicie Cal. 2500. Zapewnia on 48 godzin rezerwy chodu i wyposażony został w wychwyt Co-Axial. Mechanizm ten miał okazję zostać sprawdzony na przestrzeni lat przez jego użytkowników. Jednak w dobie wymiany werków w zegarkach produkowanych przez Omegę, pojawiają się pytania, o to kiedy zostanie on zastąpiony mechanizmem nowszej generacji – np. Cal. 8500. Zmiany ten zastosowano już w wielu modelach – również we wspomnianej Planet Ocean, co doprowadziło do znacznej podwyżki cen tego modelu. Przełożyło się to także na zmianę ogólnych proporcji zegarka (w tym zwiększenie grubości), a także na zastosowanie transparentnego wypełniania dekla. Mechanizm posiada także certyfikat chronometru o czym informuje napis na tarczy.

omega_300m_3W stosunku do bransolety w tym modelu zawsze miałem mieszane uczucia. Z jednej strony jest to kolejny klasyk – wzór ten towarzyszy temu zegarkowi od lat. Z drugiej jednak strony, wg mnie jest nudny, a przede wszystkim przekombinowany. Jestem miłośnikiem bransolet składających się z dużych, masywnych ogniw, które są podzielone na maksymalnie 3 sekcje (jest kilka bransolet gdzie podoba mi się drobniejszy podział, ale są to specyficzne przypadki). W tym wypadku mamy do czynienia z przekładanką składającą się aż z 9 segmentów. Jakości jej wykonania nie można nic zarzucić – elementy są poprawnie spasowane i robi ona dobre wrażenie. Niby wszystko jest ok, ale coś mi w niej nie pasuje – myślę, że gdyby miała inny wzór to postawiłbym tutaj całkiem sporego plusa. Zapięcie jest pojedyncze, jednak aby je rozpiąć, konieczne jest równoczesne naciśnięcie dwóch przeciwstawnych przycisków umieszczonych bo bokach zapięcia.

omega_300m_7Oczywiście z uwagi na wykonywanie zdjęć w salonie zamiast w kontrolowanym oświetleniu niemożliwym było atrakcyjne uchwycenie niektórych cech zegarka, takich jak np sposób w jaki świeci w ciemności. Jeżeli spojrzymy na niego, jako na jeden z tańszych modeli produkowanych przez firmę Omega, to w stosunkowo niewysokiej cenie otrzymujemy bardzo dobrze wykonany zegarek, który będzie nam dzielnie służył. Jest to bardzo solidny wyrób. Teraz gdy zegarek przeszedł face lifting, stał się on jeszcze ładniejszy. Zmiana wypełnienia bezela, lustrzana powierzchnia tarczy oraz przeprojektowanie dekla wyszły mu bardzo na plus. Osobiście chciałbym jeszcze aby coś zrobiono ze wspomnianą bransoletą, ale pewnie nie można mieć wszystkiego. Osobiście uważam, że zegarek ten prezentuje się pod wieloma względami lepiej nawet od droższego modelu jakim jest Planet Ocean. Omega 300M to rasowy diver z wieloletnią historią, która jest ciągle żywa.

Za udostępnienie zegarka do zdjęć dziękuję Salonowi Zegarmistrzowskiemu W. Strojny w Krakowie.

2 odpowiedzi »

  1. Fenomenalne zdjęcia! Gratuluję oka.
    Posiadam ten model i mam podobne odczucia odnośnie bransolety. Niemniej jestem z zegarka bardzo zadowolony. Dokładność na poziomie +2,5sek/dobę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s