Lamy

Lamy Joy – test

lamy_joy_test_sm-5Kaligrafia wraca do łask i cieszy się ona coraz większym zainteresowaniem. W tej sytuacji wielu producentów od pewnego czasu stara się odpowiedzieć na zapotrzebowanie, proponując przyrządy pozwalające na coś więcej, aniżeli tylko szybkie sporządzanie notatek. Jednym z takich produktów jest Lamy Joy. Jest to pióro dedykowane do kaligrafii, które nie jest nowością w portfolio producenta, lecz zaczyna być coraz popularniejszym wyborem w kategorii narzędzi do nauki pięknego pisania. Co jest w nim szczególnego? Sprawdźmy.

Pierwszym i niezaprzeczalnym atutem Lamy Joy jest … fakt, że to Lamy. Nie mam tutaj na myśli jedynie przywiązania do logo firmy, lecz to, że z uwagi na dobre wyniki sprzedaży pozostałych modeli takich jak na przykład Safari czy Al-Star, wielu klientów posiada w swoich piórnikach już inne wyroby tej firmy. Skuwka, sekcja czy też akcesoria takie, jak stalówki bądź konwerter pasują z wymienionych już modeli (a także wielu innych) właśnie do modelu Joy! To sprawia, że jeżeli mamy inne zapasowe stalówki firmy Lamy, to możemy je wymieniać w Joy do woli tak, by uzyskać interesujący nas efekt, niezależnie od tego czy piórem tym piszemy czy szkicujemy. Jest to o tyle komfortowe, że wszystkie te elementy możemy ze sobą łączyć, bez specjalnego pamiętania „co i do którego pióra pasuje”. Zwalnia nas to jednocześnie z konieczności zakupu dwóch rodzajów akcesoriów -np. tłoczków czy też stalówek „bo jedne pasują do pióra którym piszę, a drugie pasują do Joy, którym kaligrafuję”. Tutaj jest pełna zgodność.

lamy_joy_test_sm-3

lamy_joy_test_sm-4

lamy_joy_test_sm-6Automatycznie nasuwa się więc pytanie: „co różni Joy, od znanych i lubianych modeli takich jak Safari?”. Pytanie to jest zresztą w pełni słuszne. Pióro wyróżnia przede wszystkim inna długość i kształt korpusu, a także wynikające z tego jego wyważenie. Korpus pomimo, że posiada charakterystycznie obustronne spłaszczenie z umieszczonym dodatkowo okienkiem podglądowym, to ma kształt nawiązujący bardziej do obsadki dla stalówek maczanych w kałamarzu. Jeżeli ktoś jest do takiego kształtu przyzwyczajony to tutaj poczuje się „jak w domu”. Moim zdaniem zastosowany kształt pozwala lepiej manewrować ułożeniem stalówki, aniżeli ma to miejsce w przypadku Safari (czy też jakiegokolwiek pióra wiecznego). Nie bez przyczyny podłużny, zwężający się kształt w przyborach do kaligrafii jest pewnego rodzaju kanonem. Zamknięte pióro ma długość 178mm, natomiast po zdjęciu skuwki wymiar ten wynosi 168mm. Sama skuwka ma długość 65mm i nie ma możliwości nasadzenia jej na tył korpusu, jednak przy wymiarach i kształcie tego pióra jest to zbyteczne. Jej kształt jest identyczny jak w modelu Safari. Jedynym odstępstwem jest jej zwieńczenie, gdzie zamiast tradycyjnego „krzyżyka” znajdziemy okrągły otwór.

lamy_joy_test_sm-9

lamy_joy_test_sm-7

lamy_joy_test_sm-8Joy występuje w kilku wariantach kolorystycznych. Do mnie dotarła, moim zdaniem, najciekawsza wersja łącząca czerń z czerwonymi akcentami, takimi jak zwieńczenie skuwki oraz korpusu, czy też wykonany w tym samym kolorze klip. Pióro oczywiście zrobione jest z tworzywa sztucznego, które na pierwszy „rzut oka” nie różni się od tego stosowanego w innych wyrobach firmy Lamy – w tym w modelu Safari. Wykonanie robi dobre wrażenie. Nic się niepotrzebnie nie ugina i nie trzeszczy. Na spłaszczonej części korpusu znajdziemy po jednej stronie logo producenta, a po drugiej napis „GERMANY”.

lamy_joy_test_sm-10

Pióro możemy zasilać nabojami Lamy lub za pomocą konwertera, który możemy dokupić za niewielką sumę. Wspomniane wcześniej stalówki możemy wymieniać dokładnie w ten sam sposób, co w większości innych piórach firmy Lamy tj. przytrzymujemy ostrożnie stalówkę, po czym zsuwamy ją ze spływaka i nasuwamy nową. Genialnie proste i w 100% skuteczne. Lamy posiada w ofercie trzy płasko ścięte stalówki do kaligrafi w rozmiarach 1.1 / 1.5 / 1.9, ale nic nie stoi na przeszkodzie by zamontować stalówkę A (adept), LH, (left hand), czy też tradycyjną w rozmiarach od EF do B.

Pióro jest stosunkowo lekkie, bowiem wraz z umieszczonym wewnątrz nabojem waży jedynie 17 gram. Jest to o tyle istotne, że podczas długotrwałego pisania (w końcu kaligrafia pochłania więcej czasu), czy też podczas używania pióra do szkicowania, nie będziemy mieli problemów z męczeniem się ręki, co mogło by wynikać z ciężkiego przyrządu, którego używamy do kreślenia linii. Przyznam, że osobiście nie mam z tym problemu, natomiast pamiętam, że kilka lat temu, gdy jeszcze sporo rysowało się ręcznie, to wiele osób z którymi rozmawiałem na ten temat, wolało właśnie gdy narzędzie używane np. do szkicowania było lekkie.

lamy_joy_test_sm-11

lamy_joy_test_sm-12

lamy_joy_test_sm-13

lamy_joy_test_sm-14Do testu użyłem stalówki ściętej w rozmiarze 1.5 oraz atramentu Pilot Iroshizuku Yama-Budo. W roli podłoża testowego użyłem notesu (czy też raczej szkicownika) firmy Moleskine, a dokładniej „Sketch Album” z kolekcji „Art Plus”. W jego wnętrzu znajdziemy 88 kwadratowych stron w kolorze kości słoniowej, wykonanych z bezkwasowego papieru o gramaturze 120g (pełen test znajduje się TUTAJ).

Z uwagi na zbieżność spływaka jak i stalówki w stosunku do innych modeli, rezultat jest przewidywalny, co w tym przypadku jest zaletą. Pióro podaje atrament bardzo sprawnie i w dodatku dosyć soczyście. Dzięki temu pisanie nim jak i szkicowanie jest wygodne, i w pełni bezproblemowe. Pióro nadąża nawet za bardzo szybkimi pociągnięciami, co jest w moim odczuciu niezwykle istotne, bo o ile zwykle piszemy w tempie umiarkowanym, to nie ma chyba nic tak irytującego jak przyrząd, który nie nadąża za naszymi działaniami podczas szkicowania. Tak, wiem – to pióro raczej dedykowane jest do kaligrafi. Jednak z uwagi na fakt otrzymania również do testu notesu, który już w nazwie zawiera słowo „sketch”, nie mogłem się powstrzymać przed sprawdzeniem jak tym piórem się szkicuje A szkicuje się bardzo dobrze. W jednym narzędziu mamy możliwość kreślenia cienkich linii, jak i bez problemu będziemy w stanie położyć mocniejszy walor za sprawą prowadzenia stalówki w kierunku prostopadłym do jej ścięcia.

Na koniec jeszcze kilka próbek przy użyciu atrmamentu Noodler’s Ink Turquoise:

Podsumowanie:

Pomimo wykonania pióra z tworzywa sztucznego, jest to ten sam wysoki i niezawodny standard firmy Lamy, który sprawia, że klienci sięgają po przybory piśmiennicze tej firmy. Oczywiście jest to również standard użytkowy. Jeżeli oczekujemy drogocennych materiałów, z których np. wykonano korpus pióra, to nie tędy droga. Jeżeli jednak poszukujemy dobrze zaprojektowanych narzędzi, które będą niezawodnie służyły nam w praktycznie każdych warunkach, to Lamy jest doskonałą propozycją. W dodatku atrakcyjna cena, plasująca się obecnie na poziomie około 80zł sprawia, że zakup ten nie zrujnuje naszego portfela. W zamian otrzymamy uniwersalne narzędzie, którym będziemy mogli pisać, kaligrafować, a także rysować.

Na zakończenie chciałem podziękować firmie PrimeLine, która jest dystrybutorem produktów firmy Lamy w Polsce za dostarczenie produktów do testu.

3 odpowiedzi »

  1. Większość czasu pisałem piórami Parkera, które sobie chwaliłem. Po zgubieniu jednego z nich postanowiłem sobie zakupić pióro innej marki. Wybór padł na Lamy Al-Star ze stalówką M. Decyzja okazała się rewelacyjna i zakochałem się w tych piórach. Obecnie mam jeszcze model Joy z 1,5 stalówką. Polecam każdemu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s