Steinhart

Steinhart Aviation – recenzja

steinhart_aviation_sm-4Zegarki typu „pilot” kojarzymy z prostymi kopertami, których powierzchnie często są satynowane bądź szczotkowane. Pomimo militarnego charakteru nie odznaczają się one jednak przeważnie zbytnią masywnością formy. Podobnie sprawa ma się z czarną tarczą oraz białymi, równie prostymi wskazówkami. Co jednak, jeżeli model o nazwie Aviation wyróżnia się kwadratową kopertą o pokaźnych gabarytach?

Z pewnością czasomierz ten nie jest klasycznym przedstawicielem zegarków tego typu. Wspomniana koperta została wykonana ze szczotkowanej stali nierdzewnej. Wymiary 44 x 44mm oraz kwadratowy (a dokładniej baryłkowaty) kształt sprawiają, że zegarek wydaje się bardzo masywny. Także grubość wynosząca 14,5mm nie jest niewielka. Cztery śruby umieszczone wokół pierścienia lunety powodują jednoznaczne wrażenie, że zegarek ma być przede wszystkim „toolwatch’em”. Szerokie i proste w kształcie uszy dobrze komponują się z pozostałymi elementami. Ich rozstaw wynosi 24mm i jest on słusznie dobrany. Dzięki temu możemy stosować paski lub bransolety o szerokości, która nie wygląda kuriozalnie w zestawieniu z zegarkiem. Na pewno warta pochwalenia jest pewna konsekwencja, która sprawia że zegarek ma swój niepowtarzalny charakter i trudno pomylić go z innym.

steinhart_aviation_sm-10

steinhart_aviation_sm-3

steinhart_aviation_sm-5Z prawej strony znalazła się wygodna, karbowana koronka, która jest bardzo wygodna w obsłudze. Jej zwieńczenie zostało ozdobione logiem producenta.

Pełny stalowy dekiel jest zakręcany. Poza podstawowymi informacjami wygrawerowano na nim nazwę producenta i modelu, a także graficzną interpretację kuli ziemskiej oraz oblatującego ją samolotu. Grawer jest wykonany dokładnie, a jego głębokość sprawia, że jest on przyjemny w odbiorze wizualnym. Moim zdaniem pasuje on bardzo dobrze do całości tak formą, jak i charakterem.

Tarcza została podzielona na dwa poziomy. Pierwszy z nich zajmuje podziałka minutowa wraz ze skalą dla sekundnika. Drugi jest delikatnie zagłębiony i zawiera przede wszystkim indeksy godzinowe, z wyraźnie wyróżnionymi indeksami dla godzin: 3, 6, 9 i 12. Dzięki temu, odczytanie aktualnej godziny jest bardzo łatwe. Bardzo czytelne są także wskazówki. Sytuację upraszcza pokrycie wspomnianych indeksów jak i wskazówek pomocą niebieskiej Super LumiNovy. Zegarek świeci całkiem nieźle chociaż trudno mówić o tym aby stawał w szranki z najmocniej świecącymi czasomierzami. Osobiście nie mogę oprzeć się wrażeniu, że design cyferblatu do złudzenia przypomina wygląd jednego z instrumentów wyjętych z kokpitu samolotu. Wg mnie jest to zdecydowany plus tego zegarka.

steinhart_aviation_sm-2

steinhart_aviation_sm-7

steinhart_aviation_sm-8Uzupełnieniem jest niewielkie okienko datownika, które zlokalizowane zostało na godzinie 4:30. Całość chroni lekko wypukłe szkło szafirowe, które zostało od wewnętrznej strony pokryte powloką antyrefleksyjną. Trzeba przyznać, że krok ten jest strzałem w dziesiątkę, gdyż często można przeczytać o narzekaniach na obustronne powłoki, w których zewnętrzna warstwa często ulega zarysowaniu. Tutaj osiągnięty efekt podniesienia czytelności jest naprawdę dobry, a odpada nam problem rysowania się zewnętrznej powłoki antyrefleksyjnej.

Zastosowany mechanizm to ETA 2824-2, która jest typowym tzw. „wołem roboczym” w tej kategorii cenowej. Jest to werk wyposażony w automatyczny naciąg sprężyny. Z uwagi na fakt, że jest to mechanizm doskonale znany, trudno napisać o nim cokolwiek ciekawego, co nie było by faktem powszechnie znanym.

steinhart_aviation_sm-9

steinhart_aviation_sm-11

steinhart_aviation_sm-6

Zegarek dotarł do mnie z zamontowaną bransoletą. Była nawet już skrócona na idealną dla mnie długość. Jednak w przypadku bransolet montowanych do czasomierzy tego producenta, zmiana długości bransolety jest banalnie prosta i nawet kompletnie niewprawionej osobie zajmie dosłownie moment. Wymagany jest jedynie niewielki śrubokręt, bowiem ogniwa bransolety montowane są przy pomocy śrub, a nie jak to często się zdarza, wciskanych bolców. Dzięki temu rozwiązaniu, jej dostosowywanie jest dziecinnie proste. Doskonałe rozwiązanie, które po prostu uwielbiam.

Na koniec jedna niewielka, ale jednak, łyżka dziegciu. Wprawne oko szybko wyłapie, że nigdzie na tarczy bądź deklu nie umieszczono deklaracji dotyczącej wodoodporności zegarka. Również na stronie producenta możemy przeczytać o ograniczonej wodoodporności zegarka oraz zalecenie, aby w nim w nim nie pływać bądź nie używać pod prysznicem. Osobiście dla mnie nie jest to problem, ale dla porządku rzeczy uważam, że jest to kwestia, która dla niektórych osób może być istotna.

Podsumowanie:

Zegarek jest na pewno nietuzinkowy. Jeżeli nabywcy nie przeszkadza ograniczona wodoodporność, to wydaje mi się, że zegarek jest zdecydowanie wart rozważenia. Oczywiście nie chciałbym oceniać walorów wizualnych gdyż jest to kwestia indywidualna, niemniej bardzo trafia do mnie upodobnienie tarczy do instrumentów z kokpitu samolotu w stopniu, który naprawdę robi wrażenie. Czasomierz na pewno ma spore gabaryty i wagę. Zwłaszcza w zestawieniu ze stalową bransoletą. Osobom o wątlejszych nadgarstkach zdecydowanie polecam przymierzenie go przed ewentualnym zakupem. Zegarek jest naprawdę dobrze wykonany. Atrakcyjna cena z pewnością zachęca do zakupu.

Chciałbym podziękować Łukaszowi Prygielowi z firmy Steinhart-zegarki – będącej dystrybutorem zegarków marki Steinhart w Polsce.

3 odpowiedzi »

    • Jednak będę obstawał przy barylkowatym, gdyż brzegi koperty są wypukle w stosunku do środka zegarka. W fotografii przy opisywaniu dystorsji optyki jest identyczna sytuacja, i tam za „barrel” przyjmuje się taką która ma krawedzie wypukle w stosunku do centrum kadru. Natomiast za „cushion” czyli poduszkę przyjmuje się mającą krawędzie wklęsłe czyli bliższe swym przebiegiem do centrum. W tej sytuacji (ogólnie uznanej na świecie zresztą) moje stwierdznie wydaje się być bardziej prawidłowym… 🙂

  1. Podoba mi się. a jakże. Jednak ograniczona wodoodporność to spory minus. Zegarek sprawia wrażenie takiego, który ma 100-200m poziomu wodoszczelności, a tu taka niespodzianka? Szkoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s