PIÓRA WIECZNE

Visconti Voyager 30 Limited Edition – test

Voyager 30 to w mojej ocenie pióro wyjątkowe. Markę Visconti znam od wielu lat. Pamiętam zresztą poszukiwania swojego pierwszego „poważnego” pióra wiecznego i pamiętam także jak mocno moją uwagę zwrócił model Opera Club, który zresztą wtedy kupiłem. To spowodowało, że produktom Visconti przyglądałem się latami ze szczególną uwagą. Produkty Visconti zawsze były nieco inne niż większość tego co było oferowane na rynku dlatego, że marka ta nie bała się wprowadzać nowych rozwiązań i to zarówno jeżeli chodzi o formę jak i rozwiązania czy kolorystykę. Gdy jednak ujrzałem model Voyager 30 pierwszy raz, szczerze przyznam, że myślałem iż to jeden ze starszych produktów tej firmy.

Takie wrażenie nie jest bezpodstawne. Ebonit użyty w piórze o bardzo prostej, wręcz cylindrycznej formie, do ozdobienia którego użyto właściwie jednego pierścienia. Wybory są nieprzypadkowe. Pióro powstało na 30 rocznicę powstania firmy Visconti, a ebonit jest materiałem, który był używany do produkcji pierwszych piór wiecznych.

Opisywany wariant to czarno-pomarańczowy ebonit połączony z elementami metalowymi, które wykonano z materiału Vermeil – jest to nic innego jak srebro, które pokryto warstwą złota. Producent przygotował także drugą wersję, w której czarno-czerwony ebonit zestawiono z elementami metalowymi wykonanymi ze srebra które pokryto palladem. Oba warianty poza piórem wiecznym obejmują pióro kulkowe. Przygotowano 300 egzemplarzy każdego z modeli.

Ebonit jest materiałem lekkim, dlatego pomimo całkiem sporego rozmiaru, jest to pióro generalnie lekkie. Ebonit jest także materiałem ciepłym, dzięki czemu jest on bardzo przyjemny w użytku. Wyjmując narzędzie z etui nie mamy wrażenia chłodu. Pomimo, że materiał ten nie należy do nowoczesnych, to wciąż sprawdza się doskonale. Atrakcyjnie prezentujący się wzór, w połączeniu z kolorystyką w ciepłym odcieniu sprawia korzystne wrażenie. Skuwkę zdobi szeroki pierścień, na powierzchni którego umieszczono nazwę modelu, oraz litery „V” mające sugerować producenta. Wszelkie wątpliwości rozwiewa klips, na bokach którego umieszczono pełną nazwę firmy. Klips jest tradycyjny dla Visconti – jego elastyczność jest dobra, co przekłada się na łatwość w zaczepianiu pióra czy to za arkusz papieru, czy też do klapy marynarki. Skuwkę wieńczy tradycyjny już dysk z nazwą i logo firmy, który możemy oczywiście spersonalizować za pomocą systemu My Pen.

Wymiary i waga:

  • długość całkowita: 146mm
  • długość bez skuwki: 135mm
  • długość skuwki: 68,5mm
  • średnica skuwki: 16,5mm
  • średnica korpusu: 15mm
  • waga: 44g

Sekcję rozpoczyna wąski metalowy pierścień, który jest w tym miejscu właściwie niewyczuwalny. Podobnej szerokości pierścień umieszczono pomiędzy zasadniczą częścią korpusu, a elementem służącym do obsługi systemu napełniania. Za gwintem służącym do nakręcania skuwki umieszczono okienko umożliwiające podgląd ilości atramentu znajdującego się wewnątrz pióra.

Pióro jest zasilane systemem „double reservoir power filler”, który gwarantuje odpowiednio duży zasób atramentu. Na system składają się dwa wewnętrzne zbiorniczki. W przypadku wypisania atramentu w pierwszym z nich, wystarczy odkręcić element umieszczony na zakończeniu korpusu pióra, tak by atrament przepłynął z większego do mniejszego zbiornika, po czym z powrotem możemy zakręcić element uprzednio odkręcony.

Stalówkę wykonano z 18 karatowego złota próby 750. Jej właściwości są odmienne od tego co znamy ze stalówek Dreamtouch – powiedziałbym raczej, że nowym stalówkom produkowanym ze złota nieco bliżej do charakterystyki produktów Visconti sprzed lat, kiedy to stalówki były wykonywane właśnie ze złota. Wiele osób będzie zadowolonych z nowej rozmiarówki – obecnie np M oznacza faktycznie M. W palladowych stalówkach Dreamtouch najczęściej linia była na tyle szeroka i mokra, że M niejednokrotnie wyglądało jak B. Obecnie stalówki podają nieco mniej atramentu. Obie cechy są najprawdopodobniej odpowiedzią na głosy klientów. Dla przykładu ja jestem miłośnikiem szerokich stalówek, które podają atrament obficie. Jestem jednak w stanie zrozumieć zmianę, gdyż przykładowo podczas notowania w niewielkim notesie, który za moment trzeba zamknąć, mogło to powodować pewne uciążliwości. Podobnie miała się sprawa z wypełnianiem drobnych pól na drukach, gdzie niewielka ilość miejsca potrafi dać się we znaki, gdy nie mamy pióra z cienką i precyzyjną stalówką. Nowa stalówka jest odrobinę mniej elastyczna, ale wciąż jest sprężysta. Sunie ona po papierze gładko, wraz z delikatnym, przyjemnym dla ucha szelestem. Pisanie Voyagerem to czysta przyjemność. Nowa stalówka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie – jest to jedna z najlepszych stalówek jakimi miałem ostatnio okazję pisać.

Pióro jest dobrze wyważone, chociaż czuć, że środek ciężkości jest przesunięty w kierunku zakończenia pióra. Wynika to z faktu, że ebonit jest na tyle lekki, że nie równoważy on w pełni ciężaru metalowych elementów systemu napełniania. Mimo wszystko, piórem bez trudu można zapisywać duże partie tekstu bez obawy o zmęczenie nadgarstka. Z uwagi na swoją charakterystykę, jest on materiałem „ciepłym” i przyjemnym w dotyku.

Podsumowanie:

Visconti Voyager 30 to moim zdaniem wyjątkowe pióro wieczne. Można powiedzieć, że łączy ono najlepsze wartości i tradycyjne rozwiązania firmy Visconti. Mowa tu o takich elementach jak klips w kształcie łuku, podciśnieniowy system napełniania, czy detale takie jak litery „V” na pierścieniu skuwki. Do tego wszystkiego należy dodać stalówkę, która została wykonana ze złota, tak jak w przeszłości. Jej dodatkowym atutem są świetne właściwości piśmiennicze. Pióro wyceniono na 6750zł, co jest kwotą adekwatną moim zdaniem do jakości produktu. Wiele piór produkowanych z ebonitu wycenianych jest niejednokrotnie na wyższe kwoty. Jeżeli dodamy do tego elementy ze srebra oraz fakt, że jest to edycja limitowana, to znajdziemy dla ceny pełne uzasadnienie. To wszystko sprawia, że Voyager 30 będzie z pewnością klasycznym i ponadczasowym modelem.

Podziękowania dla firmy INNER – TOMAR S. C. będącej dystrybutorem marki Visconti za dostarczenie pióra do recenzji.

2 odpowiedzi »

  1. Myślę, że jest popyt na pióra. Gdyż jest wiele firm i marek, które je produkują. A przecież pisanie tradycyjne często jest spychane na margines. Mówi się, że to staroświeckie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s