ATRAMENTY

Montegrappa Blue – TEST

montegr4

Do tego testu postanowiłem podejść ciut poważniej niż do innych z pewnego względu. Otóż praktycznie nigdzie w internecie nic o tym atramencie nie znajdziemy. Kompletnie nie wiem dlaczego – niebieski, to nie jest jakiś niepopularny kolor. Niemniej zdecydowałem, że tym razem mniej napiszę na papierze, a więcej elektronicznie – za to na papierze dołączę „mazie” 😉

WSTĘP:

Najpierw jak to ja, przeprowadziłem research w internecie. Zdjęć/ skanów jest jak na lekarstwo. Na jednych jest to jasnoniebieski z dużą domieszką jagodowego fioletu, na innych jest to bardzo ciemny odcień niebieskiego. Ogólnie wszędzie wygląda inaczej – lub wręcz kompletnie inaczej. Żeby tego było mało, telefonując do Kaligrafa dowiedziałem się od Pani, że jeśli chodzi o niebieski atrament Montegrappy to „mają tylko ciemnoniebieski, ale to taki wręcz granatowy – ogólnie prawie czarny”. To już totalnie zgłupiałem, ale oznajmiłem, że przyjadę zobaczyć. Po przyjeździe przestałem się dziwić – atrament na pudełku ma „niby próbkę” koloru, ale jest ona makabrycznie ciemna. W oświetleniu sklepowym można pomylić z czarnym, ale połyskujący kolor w buteleczce zdradza, że już tu jest coś „nie halo”, bo mimo sporej objętości atramentu w butelce, zapowiada się na sporo jaśniejszy niż na owej próbce. Nic to – biorę, oznajmiłem. Tak mnie zaintrygował niebieski atrament, o którym nie ma żadnej rzetelnej informacji.

Powodów może być kilka. Atrament niebieski jest popularny – co tu dużo mówić. Jednak nie każdy kupuje niebieski atrament za 80zł, bo tyle właśnie kosztuje ten produkowany przez Montegrappę. Kolejnym powodem małej popularności (żeby nie powiedzieć żadnej), jest jego dostępność. To nie jest atrament który kupimy na każdym rogu. Ba, nawet w internecie trudno go kupić. Na moje szczęście do sklepu wspomnianego powyżej nie mam daleko więc to uratowało sytuację.

montegr1

BUTELKA:

No więc co dostajemy w zamian, nie licząc kartonowego pudełeczka? Butelkę, ale taką przez duże B. Szkło wysokiej jakości pięknie mieni się u podstawy. Oczywiście jest etykieta – enigmatyczna jak sam atrament. Pisze na niej tylko „Montegrappa – ITALIA” i… tyle. Żadnego co, gdzie, jak, jaki kolor. Takich informacji trzeba szukać na pudełku. Buteleczka zamknięta jest zakrętką – wspaniałą zakrętką. Jest ona ośmiokątna jak sama butelka + ma karbowany pierścień u spodu mający ułatwiać otwieranie. Do tego w centrum znajduje się charakterystyczny dla Montegrappy metalowy medal z datą 1912. W dodatku zakrętka nie jest z jakiegoś tam tandetnego plastiku – co to to nie. Jest taka wręcz bakelitowa. Jej droga po szklanym gwincie jest NIEZWYKLE płynna. Trzeba to przeżyć samemu. Aż obrzydzenie bierze na wspomnienie niektórych atramentów gdzie człowiek obraca zakrętką z miękkiego tandetnego plastiku, która wygina się w palcach, a gwint zamiast pomagać to przeszkadza. Tutaj… jest wspaniale. Wiem, że się rozpływam, ale od razu przywodzi mi to na myśl dawną, solidną jakość wykonania. No i ten dźwięk…

montegr2

montegr5

ATRAMENT:

Dobra – trzeba by coś napisać o zawartości. Buteleczka zawiera 42ml atramentu. W pierwszym monecie kolor przychodzi na myśl kolor szafir. Na papierze jednak jego barwa ulega lekkiemu rozjaśnieniu. Nadal jest to klarowny, jasny do określenia kolor niebieski, szafirowy, ale o umiarkowanym stopniu jasności. Daleko mu do granatu, tak jak daleko mu do jasnych odcieni. W pewnym stopniu przypomina mi kolorem zdobienia z chińskiej porcelany. W porównaniu do np Diamine Sapphire Blue jest około ton jaśniejszy i mniej nasycony (chociaż myślę, że jasność wy tym wypadku właśnie pochodzi z mniejszego nasycenia Montegrappy). Nie mam teraz pod ręką niestety Diamine żeby porównać bezpośrednio, natomiast mam obok siebie dwie kartki tego samego papieru z tekstem napisanym oboma atramentami. Kolorystycznie Diamine ma tu pewną przewagę w moim odczuciu, jednak Montegrappie ciężko też coś zarzucić.

montegr6

Przepływ – świetny. Genialnie spływa ze stalówki, genialnie płynie i w ogóle nie ma co przeciągać. Przy mocniejszym naciśnięciu piórem dostaniemy o ton lub nawet dwa ciemniejsze miejsca w pisanym tekście. Pod tym względem jest lepiej niż w Diamine – chociaż tam kolor startowy jest po prostu ciemniejszy. W internecie znajdziemy, że atrament przebija. Ja nic takiego nie zaobserwowałem, tak jak nie zauważyłem żadnego namaczania papieru, o którym również można znaleźć wzmianki. Cieniowanie na przecięciach linii raczej średnie – ten atrament stawia bardziej na cieniowanie przy pomocy ilością podanego na papier atramentu, niż na szybkoschnące nakładanie się warstw. Aczkolwiek paleta odcieni, które możemy uzyskać za pomocą tego atramentu jest całkiem spora co widać na próbce.

Nie zauważyłem żadnych oznak strzępienia. Jeśli chodzi o schnięcie to tu jest różnie – miejsca gdzie atramentu nie jest za dużo schną w mgnieniu oka, natoimast tam gdzie jest go więcej, potrzebuje on przynajmniej 15 sekund aby wyschnąć (przy stalówce M pióra którym robiłem test nawet bym założył poziom 20s).

Zapach – nie mogę tego nie poruszyć – Montegrappa ma lekki, przyjemny zapach, podczas gdy Diamine Sapphire Blue śmierdzi pleśnią, jakby wyjąć stare zatęchłe książki ze strychu/ zza szafy/ z piwnicy (niepotrzebne skreślić). W Diamine od razu rzuciło mi się to hmmm… na nos? Tutaj tego nie ma więc duży plus.

montegr7

PODSUMOWANIE:

Jest to atrament, który ma zdecydowanie na rynku najtrudniej – jest trudno dostępny, drogi i ma stosunkowo pospolity kolor (w sensie, że po prostu niebieski). To generalnie tłumaczy jego niepopularność. Czy kupiłbym go raz jeszcze? Trudno powiedzieć – chyba tak. Jeśli o jakość chodzi, to jest to na pewno bardzo dobry atrament – to nie ulega wątpliwości. Niemniej w pewnym stopniu płaci się też za świetnie wykonaną butelkę oraz za markę. Atrament takiego producenta jak Montegrappa nie może być tani. W końcu to najstarszy włoski producent piór. Patrząc jednak na całość to napiszę tak: do pióra za np. 50-100zł bym go nie kupił na pewno. Ale do dobrego pióra, które uszczupliło nasz portfel odpowiednio, uważam, że warto. Skoro stać nas na luksus pisania dobrym piórem, to dlaczego nie podarować sobie odrobiny luksusu by pisać dobrym atramentem i by móc tankować pióro z tej wspaniałej buteleczki? Wspomniane 42ml atramentu wystarczają na długo, więc cena nie jest tak zaporowa jak się początkowo wydaje. Ostatecznie jednak każdy musi sam podjąć decyzję o jego zakupie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s