ATRAMENTY

Hypercolors 76Os (Osm) – test

Seria atramentów Hypercolors została wprowadzona przez sklep Luxpen do oferty niedawno. Są one oferowane jako atramenty produkowane przez sklep, chociaż na kałamarzach nie odnajdziemy logo tej firmy. Wprowadzenie na rynek nowego atramentu nie jest zadaniem prostym. Na nic zda się nawet najatrakcyjniej prezentujący się kałamarz, jeżeli jego zawartość nie spełni oczekiwań użytkowników. Nazwy zaczerpnięte z oznaczeń pierwiastków chemicznych oraz ciekawe kolory zachęcały, by przyjrzeć się im bliżej.

Butelka:

Atrament oferowany jest w prostopadłościennych kałamarzach, które prezentują się atrakcyjnie. Kwadratowa podstawa zapewnia odpowiednią stabilność butelki, a szeroki wlew pozwala na zatankowanie nawet największych piór. Całość wieńczy ośmiościenna zakrętka wykonana z tworzywa sztucznego, które jest dobrej jakości. Zakręcanie i odkręcanie nie stanowi najmniejszego problemu – wielościenny brzeg zapewnia pewny chwyt. Z przodu butelki umieszczono podłużną etykietę na której znajdziemy logo seri Hypercolors oraz oznaczenie konkretnego koloru – zarówno w formie oznaczenia chemicznego, jak i paska o odpowiednim kolorze. Dodatkowe informacje to adnotacja, że atrament nadaje się do piór wiecznych oraz oznaczenie pojemności kałamarza. O ile do butelki czy zakrętki nie mam zastrzeżeń, o tyle nieco uwagi należy poświęcić etykiecie. Na każdym z atramentów etykieta ma inną długość oraz niewielkie plamki atramentu – prawdopodobnie jest to pozostałość po procesie jej naklejania. Również dokładność cięcia wymaga poświęcenia większej uwagi, gdyż na przykład na 8O, górna krawędź jest nierówna.

Atrament:

Inkaustów z tej serii byłem ciekaw, bo wg. danych podanych na stronie sklepu, są one produkowane w Polsce (notabene szkoda, że tej informacji nie ma na etykiecie – choćby w języku angielskim). Do testów otrzymaliśmy osm i tlen. Osm to inkaust szary z pewną domieszką barwy niebieskiej. W słabszym świetle tekst wydaje się nieco bardziej fioletowy (siny?), natomiast gdy na papier pada więcej światła, kolor odzyskuje swój szary odcień. To na pewno ciekawy i nietuzinkowy kolor, który może być dobrą alternatywą dla osób, które chciałby spróbować szarości na papierze, ale mają obawę, czy to dobry pomysł. Czysto szare inkausty są specyficzne i powodują niejednokrotnie skrajne wrażenia. Takie przełamanie szarości innym kolorem sprawia, że dla wielu użytkowników, barwa będzie łatwiejsza w odbiorze. Nasycenie również można ocenić wysoko.

Strzępienia nie zauważyłem na papierze Rhodii, ale i właściwie nie występuje nawet na popularnym papierze ksero. Przebijanie na obu podłożach występuje w stopniu minimalnym w miejscach, gdzie cieczy jest najwięcej.

Cieniowanie wypada bardzo dobrze, podobnie jak przepływ. Atrament jest podawany bezproblemowo. Ciekawą cechą zaobserwowaną przy szybkim kreśleniu linii jest jednak fakt, że powstają jaśniejsze miejsca na wspomnianej linii. Tak jakby atrament się „zaciągał” albo powstawały tam pewne miejsca gdzie dostaje się więcej powierza. Może te efekt pewnych napięć powierzchniowych – zresztą gdy na papier nałożymy solidny kleks, to uwidacznia się pewna dyskoloracja na jej powierzchni. Niemniej nie ma problemu z podawaniem cieczy na papier.

Wspomniane powyżej jaśniejsze miejsca powstające na papierze Rhodia DotPad przy szybkim kreśleniu linii.

Wysychanie jest umiarkowane – ani szybkie, ani powolne. Dla szerokiej i podającej stalówki, nawet 20 sekund było czasem zbyt krótkim by uzyskać w pełni suchy tekst, jednak powyżej 10 sekund sytuacja jest już całkiem przyzwoita.

Wodoodporność jest przeciętna. Atrament w kontakcie z wodą zostaje wypłukany, jednak na papierze zostaje delikatny ślad, który pozwoli na odczytanie treści notatek.

Podsumowanie:

Hypercolors 76Os to na pewno ciekawy atrament o bardzo dobrych właściwościach (o ile nie szukamy inkaustu cechującego się dużą wodoodpornością). Mogę go polecić, gdyż ja nie miałem z nim absolutnie żadnych problemów podczas użytkowania go. Gdybym miał w nim coś poprawić, to chciałbym ograniczyć do zera przebijanie, które w stalówce „B” pióra Lamy można zaobserwować nawet na papierze notesu Rhodia DotPad. Warto byłoby nieco popracować nad wspomnianą etykietą (a właściwie sposobem jej cięcia i naklejania) – na szczęście element ten nie ma żadnego wpływu na zawartość.

Podziękowania dla sklepu Luxpen za przekazanie atramentu do testu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s