ATRAMENTY

KWZ Ink Sheen Machine 2 – test

Mniej więcej rok temu publikowaliśmy na łamach Zegarki i Piora test atramentu Sheen Machine firmy KWZ Ink. Producent przygotował kolejną edycję inkaustu, którego głównym założeniem jest połyskiwać na papierze tak mocno, jak to tylko możliwe.

Opakowanie i butelka:

Inkaust oferowany jest w klasycznym dla tego producenta kartonowym opakowaniu. W jego wnętrzu znajdziemy kałamarz o pojemności 60ml. Stylistyka sprawia, że ma on ciekawy, lekko „apteczny” klimat. Zresztą firma podkreśla, że wybór butelek był podyktowany przede wszystkim zapewnieniem maksymalnie dużej szczelności, z uwagi na fakt, że firma oferuje także atramenty żelazowo-galusowe, w przypadku których szczelność kałamarza jest jedną z ważniejszych kwestii. Na przedniej ściance znalazła się bardzo ciekawa etykieta, która prezentuje nie tylko zakładaną kolorystykę atramentu, ale równocześnie sugeruje podwójne oblicze tego produktu. Stalówka na etykiecie jasno daje do zrozumienia, że nie jest to tak klasyczny produkt, jakiego można by się spodziewać.

Atrament:

Pierwszym elementem, który daje się zauważyć już podczas napełniania pióra jest nasycenie – widać, że ciecz jest nasycona bardzo mocno – zresztą nawet kropla tego inkaustu potrafi zabarwić sporą ilość wody. Sheen Machine 2 zasadniczo jest ciemnozielony – jego odcień przypomina barwę głębokiej morskiej toni. Ciemny kolor przekłada się na wysoką czytelność pisanego tekstu.

Jak wygląda sytuacja z połyskiem w tej edycji? Kałamarzem potrząsałem chwilę przed napełnieniem pióra aby upewnić się że cała zawartość jest odpowiednio rozmieszana, lecz na papierze nie udało mi się osiągnąć już tak spektakularnego połysku jak w przypadku poprzedniej wersji. Nawet tzw. „kleks” nie błyszczy, pomimo nałożenia w tym miejscu atramentu w naprawdę obfitej porcji. Oczywiście na pisanych literach pojawiają się delikatnie święcące obwódki w miejscach gdzie cieczy było więcej, jednak efekt jest subtelny – widoczny nawet mocniej na fotografiach arkusza testowego ze względu na powiększenie elementów, aniżeli w realnym użytkowaniu. Postaram się wykonać jeszcze jedno podejście, które opiszę w dalszej części.

Strzępienia nie zanotowałem, jednak delikatne przebijanie daje o sobie znać. Jego nie uciążliwość nie jest duża – należy o tym jednak pamiętać w przypadku użytkowania papierów, które są na to podatne.

Cieniowanie nie jest zbyt wyeksponowane ze względu na ciemną barwę atramentu. Gdy przyjrzymy się dokładniej, to widoczne są różnice pomiędzy fragmentami mniej i bardziej nasyconymi cieczą.

Przepływ oceniam dwojako. Przy pisaniu piórem napełnionym tym atramentem, można napisać że przepływ jest bardzo dobry. Gdy jednak odłożymy na chwilę pióro, ma się wrażenie, że ponowny start jest nieco trudniejszy, co właśnie wpłynęło na ocenę dobrą. Ogólnie nie miałem problemów z podawaniem cieczy.

Atrament wysycha naprawdę szybko – po około 5 sekundach mniej więcej połowa tekstu jest już sucha. Po 10 sekundach rozmazują się tylko fragmenty, które nasączone były najmocniej. W ogólnym rozrachunku jest to jednak bardzo dobry wynik – szczególnie biorą pod uwagę wspomniane wcześniej nasycenie.

Wodoodporność wypada słabo – woda nie tylko wypłukuje barwnik, ale właśnie przez jego ilość na papierze zostają niebieskie/ turkusowe plamy – można powiedzieć, że nasze notatki zamienione zostają w coś na kształt chmur. Oczywiście atrament ten nie jest oferowany jako permanentny. Niezależnie od tego jednak choćby śladowa wodoodporność potrafi w niektórych sytuacjach być pomocna. W przypadku SM2 intensywny barwnik wypłukiwany jest ze swojego pierwotnego położenia, po czym nierzadko osadza się na innym fragmencie arkusza do którego dopłynie wraz z wodą.

Uzupełnienie:

Wykonałem jeszcze dwie próby dla uzyskania lepszego połysku. Butelką wcześniej energicznie potrząsałem, a nawet użyłem dodatkowego narzędzia do mieszania zawartości kałamarza.  Do testu użyłem papieru Rhodia DotPad, Archie’s Calligraphy oraz Winsor & Newton, natomiast do zapewnienia odpowiedniej ilości cieczy na papierze posłużyły mi stalówki Leonardt i Zebra G. Efekt jednak nie uległ zmianie. Niezależnie od tego jak dużo atramentu naniosłem na papier, efekt był ten sam tj. brak połysku. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie dlaczego u innych użytkowników ten atrament błyszczy, a u mnie nie, ale taki jest niezaprzeczalny fakt. Wykluczam jednak błąd po mojej stronie, gdyż jest on po prostu niemożliwy (zastosowałem te same podłoża, te same stalówki). Arkusze z tych prób posiadam, jednak nie fotografowałem ich bo efekt nie jest bardziej widoczny niż na powyższych fotografiach .

Podsumowanie:

To dosyć trudny moment, gdyż z jednej strony Sheen Machine 2 to dobry atrament. Ciekawy kolor, szybkie wysychanie, dobry przepływ czy też choćby delikatny połysk to jego atuty. Z drugiej strony jednak oczekiwałem silnego połysku, który był w poprzedniej edycji (a którego w żaden sposób nie udało mi się uzyskać) i to chyba jest największy minus w całej ocenie. To właśnie na wyjątkowo mocny połyk liczyłem kupując ten produkt. Mocne nasycenie wraz z niską wodoodpornością również może przełożyć się na pewne trudności w sytuacji kontaktu notatek z wodą. W tym miejscu jednak proszę nie poczytywać ogólnie słabej wodoodporności jako wady – jeszcze raz wspomnieć należy, że atrament ten nie jest oferowany jako wodoodporny. Tak jak można zauważyć na arkuszu testowym, polecam atrament jako taki (kolor, ogólne właściwości) natomiast ze świadomością, że połysku może po prostu nie być.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s