ATRAMENTY

J. Herbin Lierre Sauvage – test

Na dziś mam dla Was atrament w kolorze dzikiego bluszczu od J. Herbin. Lierre Sauvage, bo tak brzmi oryginalna nazwa, wchodzi w skład serii The Jewel of Inks (“La Perle des Encres”), która obejmuje 35 kolorów. Zastosowany tutaj soczysty odcień zieleni z pewnością wielu z Was zainteresuje. Przejdźmy zatem do szczegółów.

Pióro użyte w teście: Lamy Safari „B”, papier: Rhodia Dotpad

Opakowanie i butelka:

Atrament oferowany jest w kartonowym opakowaniu, skrywającym charakterystyczna i trochę staromodną buteleczkę, posiadającą miejsce na odłożenie pióra. Samo kartonowe opakowanie jest niezłej jakości, podobnie jak wykonanie butelki oraz jej czarnej i prostej w formie zakrętki. Ogólnie rzecz biorąc, nie łapie za serce, jednak stoi na dobrym i solidnym poziomie. Takie podejście do tematu opakowania zostało przyjęte, aby zapewnić możliwie atrakcyjną ceną. Całość prezentuje się schludnie – zwłaszcza etykieta butelki jest przejrzysta, dzięki czemu od razu wiemy, który atrament trzymamy w ręku.

Butelki mają 30 ml. Dostępne są również miniaturki 10 ml.

Atrament:

Kolor dzikiego bluszczu jest jedną z ciekawszych zieleni, jakimi dotychczas pisałam. Soczysta, nasycona zieleń wygląda bardzo atrakcyjnie, zwłaszcza przy użyciu szerszej i dość mokrej stalówki. Te cieńsze dają mniejszą intensywność koloru, jednak nadal tekst jest wyraźny. Cieniowanie jest bardzo ładnie widoczne. Na papierze ksero widoczny był ślad strzępienia, który był mniej zauważalny na Rhodii, poza tym obecne było przebijanie. Wysychanie wypada tutaj stosunkowo dobrze – jest dość szybkie, do 10 s (przy stalówce o szerokości „B”, przy węższych ok. 5 s). Przepływ w Lamy również przedstawia się bardzo dobrze, pisanie jest płynne, bez przerw. Wodoodporność jest kiepska, choć zarys pisanego tekstu pozostaje na kartce i możliwe jest jego odczytanie. Cena za butelkę 30 ml to nieco poniżej 40 zł., mniejsza 10 ml ok. 16-17zł.

Nasycenie – dobre/bardzo dobre

Cieniowanie – bardzo dobre

Przepływ – bardzo dobry

Przebijanie – obecne

Strzępienie – ślad (papier ksero), na Rhodii bardzo dyskretne przy stalówce B

Wysychanie – dość szybkie (do ok. 10s)

Wodoodporność – słaba

Podsumowanie:

Dla fanów zieleni, zwłaszcza tej „trawiastej” Lierre Sauvage będzie odpowiednim kandydatem do ulokowania w piórze. Atrament nie sprawia większych problemów podczas użytkowania, poza wymienionym przebijaniem, a odcień i walory estetyczne zdecydowanie działają na jego korzyść. Z czystym sumieniem mogę Wam ten atrament polecić.

2 odpowiedzi »

  1. „staromodną buteleczkę, posiadającą miejsce na odłożenie pióra. Samo kartonowe opakowanie jest niezłej jakości, podobnie jak wykonanie butelki oraz jej czarnej i prostej w formie zakrętki.” – to na pewno o tym atramencie

    • Tak – o tym atramencie jednak w standardowej wersji. Na zdjęciu jest opakowanie które należy traktować raczej jak „oficjalnie sprzedawaną próbkę” aniżeli pełnowymiarowy kałamarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s