ATRAMENTY

Montblanc UNICEF Collection Ink – test

Podczas opisywania nowości z kolekcji opracowanej na potrzeby współpracy z organizacją UNICEF pisałem, że zaprezentowana została także specjalna edycja atramentu. Już dziś, dzięki uprzejmości firmy Legic oraz Butiku Montblanc w Krakowie mam możliwość przetestować dla Was ten atrament. Szczerze przyznam, że bardzo ciekawiło mnie, czy kolejny stosunkowo jasny atrament o niebieskiej barwie noszący logo marki Montblanc będzie tak kontrowersyjny jak testowany niedawno inkaust dedykowany dla kolekcji Miles Davis.

Opakowanie:

Na wstępie przy opisie opakowania należy wspomnieć, że atrament ten jest w pewien sposób przełomowy. Do tej pory sześcienne kałamarze firmy MB oferowały pojemność 30ml i były pakowane w klasycznie otwierane „na zakładkę” kartonowe opakowania. UNICEF jest pierwszym z kilku zapowiedzianych produktów, które mają mieć zupełnie nowe opakowanie.

Poza charakterystyczną dla kolekcji UNICEF grafiką zawierającą pierwsze symbole wybranych alfabetów, mamy tutaj do czynienia z opakowaniem przypominającym w pewien sposób pudełka z oferty regularnej. Mamy bowiem sztywny kartonowy wkład, który „wyjeżdża” po pociągnięciu za tasiemkę umieszczoną na jego boku. Zewnętrza część jest jednak wykonana ze znacznie mocniej i lepiej usztywnionego kartonu. Muszę przyznać, że taka forma pakowania atramentów jest wg mnie rewelacyjna i wprowadza wręcz nową jakość do czegoś, co przecież zawsze było wykonane naprawdę solidnie. Buteleczka jest centrowana w wewnętrznej części opakowania za pomocą wkładki z białej gąbki. Powoduje to, że nasz kałamarz znajduje się zawsze w centrum pudełka i nie przemieszcza się na boki.

Butelka:

Ten element również objęty został zmianami. Jak wspomniałem wcześniej, kałamarz urósł, dzięki czemu mieści nie 30 lecz 50ml cieczy. Buteleczka zachowała swoje najważniejsze cechy takie jak chociażby lekko karbowane ścianki. Najkrócej można napisać, że było świetnie, ale teraz jest jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że taki sposób wykonania opakowania oraz większa pojemność buteleczki zagoszczą na stałe w ofercie firmy Montblanc.

Atrament:

Pierwsze wrażenie podczas dosyć nieśmiałej próby sprawiło, że nie wiedziałem co myśleć. Z jednej strony spodziewałem się jasnej barwy, a z drugiej strony, jest ona znacznie ciemniejsza niż wspomniany na początku Miles Davis Ink. Ze względu na inne obowiązki musiałem także odłożyć na pewien czas przygotowywaną próbkę z „kleksem”. Po jego wyschnięciu nie miałem już wątpliwości, że barwa jest bardzo miła dla oka. „Ciemna niezapominajka” to chyba właściwe określenie koloru. Barwa jest „czysta” i prezentuje się moim zdaniem świetnie. Widać także, że nie jest to klasyczny odcień niebieskiego atramentu.

Nasycenie jest bardzo dobre. Moim zdaniem wszystkie osoby narzekające na zbyt jasny odcień atramentu dedykowanego kolekcji Miles Davis, będą obecnie zadowolone. Kolor jest jasny, ale nie jest to przesadne rozjaśnienie. Napisany tekst jest w pełni czytelny i nie męczy oka (no chyba że ktoś używa japońskiej stalówki EF bądź UEF, ale moim zdaniem w takich stalówkach używa się wyłącznie ciemnych inkaustów). W „normalnej” europejskiej F czy M jest to kolor, którego spokojnie możemy używać na co dzień.

Przebijania czy strzępienia nie zauważyłem na lepszej jakości papierach. Na słabych podłożach oba zjawiska występują jedynie w lekkim stopniu.

Cieniowanie jest bardzo dobre, a wręcz wyśmienite. Bardzo dobry przepływ to duży atut tego atramentu, chociaż inkausty z logo Montblanc najczęściej prezentują w tej kwestii naprawdę dobre właściwości. W tym przypadku również tak jest – pióro gładko sunie, a ciecz jest podawana bez najmniejszego problemu.

Atrament nie schnie zbyt szybko, jednak trzeba wziąć poprawkę na szeroką i mokrą kreskę stalówki Lamy Safari w rozmiarze „B”. Tak naprawdę jedyną wadą (o ile można to tak ująć skoro atrament ten nie jest oznaczony jako wodoodporny) jest jego odporność na kontakt z wodą. Około 80-90% solidnie zamoczonej płaszczyzny przestaje być czytelne, gdyż woda skutecznie wypłukuje atrament z powierzchni papieru. Trochę szkoda, że producent nie przewidział przynajmniej minimalnej wodoodporności – z pewnością dla wielu osób byłby to atut w codziennym użytkowaniu tego produktu.

Podsumowanie:

Najczęściej chwalę atramenty firmy Montblanc. Nie tylko prezentują one dobre bądź bardzo dobre właściwości, ale też mają bardzo dobry stosunek jakości do ceny. I nie inaczej jest tym razem. Atrament ma świetne właściwości, piękny kałamarz i bardzo dobre opakowanie więc produkt ten zdecydowanie polecam. Osoby poszukujące atramentu wodoodpornego będą niestety musiały poszukać czegoś innego. Jeżeli jednak wodoodporność nie jest kluczowym parametrem, to atrament ten będzie naprawdę dobrym wyborem.

Za przekazanie atramentu do testu dziękuję firmie Legic, będącej dystrybutorem marki Montblanc oraz Butikowi Montblanc mieszczącemu się w Galerii Kazimierz w Krakowie.

2 odpowiedzi »

  1. Szanowny Panie,
    Jeżeli uważa Pan, że 70 eurocentów za ml atramentu z bieżącej oferty, to bardzo dobry stosunek jakości do ceny, to rachunkowość jest Pana słabą stroną. 35 Euro za 50 ml atramentu o całkiem przeciętnej jakości, to wulgarne zdzierstwo. 3% ze sprzedaży właściwych produktów ma być przekazanych Unicef. Mamy więc do czynienia z kolejną perfidną akcją reklamową.
    Proszę zrobić test porównawczy turkusowego Monteverde i może Pański zachwyt osłabnie. Chyba, że (na co wskazują przymiotniki w Pańskim teście), pisze Pan teksty reklamowe, a nie rzetelne recenzje.

    • Szanowny Panie,
      Proszę rozgraniczy moją działalność (blog) od tego co robi dana firma. Współpraca pomiędzy marką Montblanc, a UNICEF jest oficjalnie popartym faktem. To, jakie są wewnętrzne ustalenia obu podmiotów oraz ich wzajemne relacje zależy tylko od nich samych. Mnie nic do tego. Rachunkowość nie jest moją słabą stroną, ale ja pod uwagę biorę ogół czynników, a Pan tylko zawartość. Czy kolor się komuś podoba, czy nie to jest kwestia indywidualna. Przysłowie mówi, że „o gustach się nie dyskutuje”. Proszę porównać jak wygląda kałamarz Monteverde, jaki ma korek, jakie ma opakowanie. To proszę okrasić prestiżem marki (za który nie oszukujmy się – też się płaci). Po tym wszystkim wyjdzie, że nie da się rozsądnie kalkulować ceny „za mililitr”. No chyba, że dla kogoś istotna jest tylko ciesz, a na całą resztę nie patrzy. Zapewniam jednak, że takich osób jest naprawdę mało. Reszta patrzy na różne czynniki wymienione powyżej. Tekst nie jest materiałem reklamowym, bo gdyby tak było, to celowo pominąłbym badanie wodoodporności, a pod tym kątem atrament ten wypada bardzo słabo. Nie będę Pana przekonywał na siłę. Moim zdaniem jest przeprowadzić test i rzetelnie pokazać kolor jak i właściwości atramentu, co też zrobiłem. Ostateczną decyzję o zakupie podejmie Pan sam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s