Aurora

Aurora Optima Orange GT – test

Model Optima nie jest nowością w ofercie firmy Aurora, jednak nieustannie jest on chętnie wybrany przez klientów. Ma na to wpływ kilka elementów. Przede wszystkim klienci mogą wybierać spośród wielu wersji kolorystyczny – w 2020 roku do podstawowej oferty dołączono wariant fioletowy oraz pomarańczowy.

Pióro sprzedawane jest w kartonowym opakowaniu, którego lekko połyskująca powierzchnia ma kolor czarny. Tę samą barwę ma umieszczona w jego wnętrzu kaseta, która prezentuje się bardzo dobrze. Owa kaseta zdaje się być powleczona materiałem przypominającym skórę. Zarówno na górze wieka jak i po jego wewnętrznej stronie umieszczono logo firmy (to wewnętrzne jest ono kolorowe). Całość prezentuje się bardzo dobrze, a ciemne wnętrze dobrze eksponuje kolory przyboru piśmienniczego.

Do Optimy „przymierzałem” się już wielokrotnie, jednak za każdym razem pojawiały się inne pióra lub sprawy, które nie pozwalały Optimie pojawić się w moim zbiorze. Kiedy sklep La Couronne du Comte ogłosił kod promocyjny z okazji tamtejszego Pen Show, postanowiłem, że skorzystam z tej oferty i że będzie to Aurora Optima.

Pióro nie jest przesądnie duże – w porównaniu do wielu współczesnych przyborów piśmienniczych może ono wydawać się wręcz niewielkie. Bardziej przypomina ono modele sprzed kilkudziesięciu lat. Optycznie skracają go także zakończenia po obu stronach, które bliższe są prostemu ścięciu formy aniżeli klasycznej formie cygara.

Korpus i skuwkę wykonano z materiału o nazwie Auroloide. Jest to octan celulozy, który w dotyku przypomina żywicę akrylową, jednak oferuje nieco większą głębię koloru oraz jest też nieco cieplejszy w dotyku. Jest on też bardziej stabilny aniżeli jego odpowiednik – azotan celulozy (tj. celuloid). Na korpusie umieszczono grawerunek z logo firmy oraz podstawowymi informacjami – jego forma bardzo przypomina te umieszczane na piórach produkowanych przed laty. Szczerze mówiąc ten element bardzo mi się podoba – uważam, że w przyjemny sposób podkreśla długoletnią tradycję firmy z Turynu. Zarówno korpus jak i skuwkę wieńczą czarne elementy oddzielone cienkimi pozłacanymi pierścieniami. Ten umieszczony na skuwce przechodzi płynnie w tak charakterystyczny dla produktów Aurory klips zakończony kulką. Jest on dosyć sztywny, ale nadal zachowuje swoją funkcjonalność.

Elementem, który jest doskonale widoczny, jest szeroki pierścień skuwki, na którym wygrawerowano geometryczne motywy oraz napisy AURORA i ITALY. Jakość grawerunku jest bardzo dobra – szczerze mówiąc jestem bardzo pozytywnie zaskoczony jakością wykonania tego elementu, który wbrew pozorom wymaga całkiem skomplikowanych operacji do poprawnego wykonania.

Po odkręceniu skuwki naszym oczom ukazuje się czarna sekcja oddzielona od korpusu okienkiem podglądu ilości atramentu oraz dwoma wąskimi pierścieniami, które z nim sąsiadują. Sekcja również posiada profil charakterystyczny dla piór Aurory. Dla mnie sekcja jest komfortowa, chociaż przy nieodpowiednim ułożeniu pióra w dłoni, przedni pierścień potrafi powodować pewien dyskomfort – zdarza się to jednak bardzo rzadko, gdyż sekcja niejako „podpowiada” odpowiednie ułożenie palców. Mnie piórem pisze się wygodnie, jednak żona twierdzi, że ona wolałaby inną sekcję.

Jednobarwną stalówkę wykonano z 14 karatowego złota próby 585. Wyposażono ją w ebonitowy spływak, co jest obecnie rzadkością wśród producentów wytwarzających pióra wieczne na masową skalę. Trzeba także podkreślić, że Aurora jest jedną z niewielu firm, które nadal same produkują stalówki montowane w swoich produktach. Stalówka jest dosyć sztywna i uzyskanie pewnej zmiany szerokości linii jest możliwe, ale raczej trudno będzie wykorzystać ten i tak nikły potencjał w codziennym użytkowaniu. Wybrałem stalówkę „M”, która wydawała mi się dobrym kompromisem pomiędzy precyzją, a większą szerokością linii. To „M” jest jednak naprawdę wąskie i większość osób bez wahania uzna ją za „F”. Początkowo miałem też pewien problem – zatankowałem pióro atramentem Pilot Iroshizuku Asa-Gao i pióro przestawało pisać po pewnej partii tekstu. Wypłukałem całość dokładnie i zatankowałem atramentem Aurora Blue-Black. Problem ustał (po wymianie atramentu zapisałem około 10 stron papieru Rhodia DotPad czyli znacznie więcej niż moment w którym problem się pojawiał), chociaż podejrzewam, że była to głównie kwestia nieprzepłukania nowego pióra, a nie użytego rodzaju atramentu. Ciecz jest podawana na papier sprawnie, ale w ilości, którą można by nazwać raczej umiarkowaną – będzie to z pewnością doskonałe pióro, dla osób które często zamykają swój notatnik zaraz po zanotowaniu informacji.

Pióro jest zasilane systemem piston filler. Atrament jest magazynowany wewnątrz pióra, a do obsługi ruchomego tłoka służy pokrętło umieszczone na zakończeniu pióra. Bardzo podoba mi się opór z jakim pracuje owe pokrętło. Chodzi ono gładko, ale z wyczuwalnym oporem. Preferuję właśnie potrzebę zastosowania nieco większej siły, aniżeli bardzo lekko obracające się pokrętło. Przez wspomniane okienko podglądu atramentu widoczna jest część spływaka. Jest to rozwiązanie niekonwencjonalne. W momencie, kiedy pióro przestaje pisać, bo zużyliśmy prawie cały atrament, należy przesunąć tłok w przednie położenie, aby przepchnąć atrament zmagazynowany poniżej widocznej końcówki spływaka właśnie do niego. Takie rozwiązanie wg producenta pozwala zapisać jeszcze około jednej strony.

W tym miejscu jedna uwaga dotycząca czyszczenia pióra – najłatwiej tego dokonać po wykręceniu stalówki wraz ze spływakiem – oba elementy zamocowane są w tulei wykonanej z tworzywa. Bez tego wyczyszczenie pióra jest na tyle trudne i mozolne, że Aurora z wewnętrznym systemem napełniania „zapracowała sobie” na opinię jednego z najtrudniejszych w czyszczeniu piór wiecznych – jak widać jest sposób na obejście tej niedogodności – wtedy czyszczenie pióra zajmuje przysłowiową minutę 🙂

Podsumowanie:

Aurora Optima wersji Orange to piękne i ponadczasowe pióro wieczne. Kształt tego modelu udowadnia, że dobre rozwiązania nie potrzebują poprawek. W cenie 585 Euro (w Polsce około 2700zł) jest to jedna z ciekawszych propozycji na rynku. Klasyczna forma, bardzo dobre materiały, zintegrowany system zasilania oraz złota stalówka własnej produkcji to niewątpliwe atuty tego produktu. Pióro polecam wszystkim niezdecydowanym.

1 odpowiedź »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s