PIÓRA WIECZNE

Visconti Speakeasy – test

Coraz częściej na rynku widzimy produkty będące przejawem swego rodzaju tęsknoty za latami ’20 i ’30 ubiegłego wieku. Visconti stworzyło model, który niewątpliwie świetnie odnalazłby się w tym okresie, a szczególnie tam, gdzie panowała prohibicja – mowa tutaj o czasie między 1919 a 1933 rokiem i kraju położonym „za wielką wodą”, czyli USA. Speakeasy, bo taką nosi nazwę, to kolejny model na rynku (po np. Sheaffer Roaring Twenties), który odwołuje się do tego okresu. Speakeasy – to miano, którym określano nielegalne bary, dostarczające swoim klientom (odpowiednio zamożnym) wielu zakazanych rozrywek.

Klient otrzymuje sporej wielkości kartonowe opakowanie opatrzone logiem producenta. W jego wnętrzu znajduje się kaseta w oprawie przypominającej skórę. Trudno stwierdzić, czy jest ona prawdziwa, ale robi bardzo dobre wrażenie. Na wieku wytłoczone jest duże logo producenta. Od spodu opakowanie podbito zamszem, co zauważanie wpływa na komfort użytkowania kasety. Dzięki temu prostemu zabiegowi, jej mieszczanie na blacie jest praktycznie bezgłośne. Drobny detal, ale widać, że producent potrafił o niego zadbać.

visconti_speakeasy_sm-1

visconti_speakeasy_sm-2

visconti_speakeasy_sm-3

visconti_speakeasy_sm-4Kremowe wnętrze skrywa kilka ciekawych elementów. Pierwszym z nich jest oczywiście wkładka zawierająca informacje o piórze – niestety tylko w języku włoskim. Szkoda, że nie przewidziano przynajmniej wersji w języku angielskim, gdyż w ten sposób znacząco spada ilość osób, które są w stanie się z nią zapoznać. W owej wkładce znajdziemy również skrócone informacje o gwarancji, a także indywidualną kartę produktu.

Nie do przeoczenia jest także czerwona piersiówka, która swym kolorem zdecydowanie wyróżnia się na tle kremowego wnętrza opakowania. Ładny gadżet. Po prawej odnajdziemy również coś na kształt stempla, pod którym ukryto niewielki lejek jak i pipetę, która służy do zasilania pojemnika umieszczonego w korpusie pióra, ale o tym później.

visconti_speakeasy_sm-5

visconti_speakeasy_sm-7

visconti_speakeasy_sm-8

visconti_speakeasy_sm-9Pierwsze wrażenie? Pióro jest olbrzymie. Jego gabaryty są na tyle duże, że od razu przywodzi na myśl przyrząd predysponowany do podpisywania ważnych dokumentów, bądź po prostu przedmiot kolekcjonerski. Co więcej, poprzez ciężkie wnętrze korpusu, w którym umieszczono niewielki pojemnik korespondujący z piersiówką (do którego dostęp otrzymujemy po odkręceniu zwieńczenia korpusu oraz ukrytej pod nim zakrętki), pióro jest specyficznie wyważone. Tzn. samo w sobie jest wyważone poprawnie i nie odchyla się w tył, jednak czuć na nadgarstku, że tylnia część korpusu swoje waży. Przy składaniu podpisu jest to odczucie pomijalne, jednak jeżeli przyjdzie nam zanotować coś dłuższego, to niestety ciężar pióra może dać się we znaki.

Stalówka to jak zwykle w przypadku Dreamtouch’y bywa – istna poezja. Inaczej nie mogę tego ująć. Aksamitne prowadzenie po powierzchni papieru, mokry ślad i duża responsywność na nacisk. Przyznam, że wciąż trwam w stanie zakochania się w tych palladowych stalówkach, a że w dodatku montowane są we włoskich piórach, które tak bardzo do mnie trafiają wizualnie, to nie mogę się nimi nie zachwycać. Moim zdaniem ich elastyczność zostawia w tyle większość obecnie produkowanych stalówek złotych. Z tą w Speakeasy miałem jedną dziwną przygodę, której nie zauważyłem wcześniej. Po zamontowaniu naboju napełnionego atramentem Pilot Iroshizuku Kon-Peki, atrament zaczął kapać ze stalówki skierowanej w dół. W pierwszym momencie myślałem, że „coś jest nie tak”. Jednak gdy cały układ wysycił się atramentem – objaw ten ustąpił, i pióro pisało już normalnie (czyt. świetnie). Przy kolejnej próbie nie zauważyłem już żadnych niepokojących „usterek”.

visconti_speakeasy_sm-11

visconti_speakeasy_sm-12

visconti_speakeasy_sm-13

visconti_speakeasy_sm-14

visconti_speakeasy_sm-16

visconti_speakeasy_sm-17Pióro zasilane jest nabojami. To oczywiście pewnego rodzaju minus, który wytknie mu wielu miłośników piór wiecznych. Szczerze mówiąc, jeżeli ktoś już decyduje się zakupić pióro zasilane wyłącznie nabojami, to nie powinien na to narzekać – ja jednak trochę ponarzekam. Wspomniany nabój musiałem zdemontować, bo okazał się zbyt gruby. O ile mieści się dołączony w zestawie nabój (wyrób Visconti), to o tyle nabój Kaweco (opróżniony i napełniony wspomnianym wcześniej atramentem), nie mieści się. Co więcej oba naboje (dołączony i Kaweco), są praktycznie nie do odróżnienia na tzw. „pierwszy rzut oka”, jeżeli chodzi o wymiary. Niezależnie od tego – Kaweco nie pasuje pomimo, że można oba naboje spokojnie nazwać standardem „international”. Problemem jest wewnętrzna tuleja, która jest tak wąska, że nabój inny niż Visconti nie mieści się w korpusie, wobec czego nie próbowałem upychać go tam na siłę, bo byłoby to po prostu bez sensu. Szczerze mówiąc nie wiem co o tym sądzić, bo nie mając przy sobie innych naboi (nawet paczki oryginalnych naboi Visconti) nie wiem co jeszcze jest w stanie zasilać to pióro. Moim zdaniem, jeżeli zdecydowano się już na taki rozmiar naboi, to powinny pasować dowolne, bo gdyby na tym od Kaweco nie było napisu to nie uwierzę, że komukolwiek uda się odróżnić ich rozmiary). Jestem w stanie zrozumieć sytuację, w której producent stosuje nietypowe naboje, natomiast tej sytuacji nie jestem w stanie pojąć.

Naboi Visconti nie posiadałem z uwagi na korzystanie wyłącznie z atramentów butelkowanych. Przeszukałem szufladę w poszukiwaniu innych naboi i znalazłem dwa opakowania produktów firmy „Mano”. Wstępne sprawdzenie pokazało, że jest mały opór, ale po przejściu końcówki naboju bez użycia szczególnej siły – nabój pasuje. Opróżniłem więc dwa naboje i jeden z nich napełniłem wymienionym już zresztą wcześniej atramentem. Skutek? Pióro pisze w 100% prawidłowo. Okazuje się, że owe naboje są na tyle cienkie, by zmieścić się w korpusie pióra w stopniu całkiem przyzwoitym.

visconti_speakeasy_sm-18

visconti_speakeasy_sm-19

visconti_speakeasy_sm-20

visconti_speakeasy_sm-15

visconti_speakeasy_sm-21

visconti_speakeasy_sm-22

visconti_speakeasy_sm-23Od razu jednak napisałem do dystrybutora i równie szybko otrzymałem odpowiedź. Od września (czyli praktycznie już sprawa ta powinna być rozwiązana) będą dostępne specjalne naboje do tego pióra, które mają zostać dosłane, gdy tylko się pojawią. Nie omieszkam wtedy tego przetestować i porównać ich ze standardowymi nabojami, które są powszechnie dostępne.

Jeżeli jesteśmy w okolicach sekcji, to trzeba wspomnieć jeszcze o jednym ciekawym elemencie połączonym z ukrytym zbiorniczkiem w korpusie. Otóż zaraz za miejscem gdzie spoczywają nasze palce podczas pisania piórem, widoczny jest szeroki srebrzysty pierścień, oraz poprzedzający go wąski, w kolorze szarym. W owym srebrnym pierścieniu wycięto otwór, w którym domyślnie ustawione jest „V”, ale dzięki obracaniu szarego pierścienia możemy ustawić rodzaj trunku, którego nalaliśmy do zbiorniczka w piórze. I tak możemy wybierać spośród kilku najbardziej znanych rodzajów alkoholi. Ciekawa rzecz, która jest raczej niespotykana w jakimkolwiek innym piórze. Owy „ukryty zbiornik” znajduje się wewnątrz korpusu pióra, a dostęp do niego uzyskujemy poprzez odkręcenie zwieńczenia korpusu, pod którym znajdziemy jeszcze dodatkową metalową zakrętkę. Ten „magiczny” pojemniczek nawiązuje oczywiście do czasów prohibicji.

Wspomniałem o gabarytach pióra. Długość zamkniętego wynosi 158mm, zaś skuwka w najszerszym miejscu mierzy 19mm w przypadku powierzchni równoległych – od „rantu do rantu” jest to 20mm. Zresztą wspomniana skuwka sama w sobie ma 72mm długości. Średnica korpusu to wymiar pomiędzy 17 a 18mm (można przyjąć, że 17,5mm), czyli sporo.

visconti_speakeasy_sm-24

visconti_speakeasy_sm-25

visconti_speakeasy_sm-26

visconti_speakeasy_sm-27

visconti_speakeasy_sm-28Kolorystyka i proporcje urzekają mnie jednak niesamowicie. Oczywiście, osoba znająca szczegółowo katalog Visconti, zarzuci, że pióro to jest swego rodzaju „uboższym bratem modelu San Basilio”. Proporcje, kształty i materiał (a wręcz cała kolorystyka), są praktycznie dokładnie takie same, żeby nie powiedzieć, że pióra różnią się posiadaniem koszulki (w przypadku San Basilio) jak też systemem napełniania (oraz wynikającą z tego obecnością „pojemniczka”). Oczywiście różnice będą też w detalach takich jak pierścienie, jednak trzeba przyznać, że pióra te są podobne. Mnie osobiście to nie przeszkadza, bo w rzeczywistości różnice są na tyle istotne, że trudno mówić o kopiowaniu. Wspólny kształt i materiał to wszak cechy wspólne wielu piór wiecznych – zwłaszcza w obrębie produktów jednego producenta. Pióro wykonane jest z celuloidu, którego przeważająca niebiesko-czerwona kolorystyka kontrastuje z elementami pokrytymi palladem.

Oczywiście należy wspomnieć, że jest to edycja limitowana w obrębie której producent przygotował 1000szt. piór wiecznych

visconti_speakeasy_probki-1

visconti_speakeasy_probki-2

visconti_speakeasy_probki-4

visconti_speakeasy_probki-5

visconti_speakeasy_probki-6

visconti_speakeasy_probki-8

visconti_speakeasy_probki-7Podsumowanie:

Jest to dla mnie chyba najtrudniejsze pióro do podsumowania, jakie miałem okazję testować bądź recenzować. Dlaczego? Bo niezwykle mi się podoba. Ogólne proporcje, kolorystyka zastosowanych materiałów, czy też właściwości piśmiennicze są dla mnie strzałem w dziesiątkę. Mogę śmiało powiedzieć, że pod tymi względami jest to dla mnie ideał. Jednak ogólne gabaryty pióra w połączeniu z ciężarem sprawiają, że pióro to raczej polecam do podpisywania dokumentów lub do celów stricte kolekcjonerskich. W dodatku minusem jest system napełniania, który pozwala tylko na użytkowanie naboi (a w dodatku tylko takich, które posiadają określone gabaryty nierozróżnialne tzw. „gołym okiem”). Może to więc rodzić pewne problemy w sytuacji przypadkowego wyczerpania się naboju, połączonej z koniecznością dalszego użytkowania pióra… Cena 5500zł nie wydaje mi się szczególnie wysoka za cały zestaw. Oczywiście nie jest to kwota mała, ale otrzymujemy produkt zdecydowanie nietuzinkowy. Sam produkt jest doskonale wykonany i opakowany. Jednak kupując pióro wieczne myślimy o nim (przynajmniej ja tak czynię) w kategorii przedmiotu użytkowego. Trudno jednoznacznie podsumować cały test. Wykonanie pióra i materiały, opakowanie itd. – to wszystko wykonano celująco. Podobnie ma się sprawa z właściwościami piśmienniczymi. Natomiast użyteczność (ciężar, gabaryt, zastosowanie napełniania przy pomocy wybranego typu „pozornie zwykłych” naboi) sprawia, że jest to pióro raczej dla kolekcjonera, bądź osoby na odpowiednim stanowisku, która zamiast notować, podpisuje ważne umowy. Obawiam się tylko, że ten ostatni rodzaj klientów wybierze po prostu pióro droższe czy też po prostu bardziej eleganckie – oba te kryteria spełnia testowany niedawno Visconti Millionaire, którego korpus jak i skuwka wykonano z marmuru. Ogólnie rzecz biorąc, pióro polecam, zwłaszcza, że kwestia naboi ma zostać rozwiązana (a także uwzględniając fakt, że w „razie czego” jesteśmy w stanie znaleźć naboje pasujące w stopniu przyzwoitym). Natomiast całość jest przepiękna i z tego właśnie względu pióro to zagości u mnie najprawdopodobniej już na stałe, gdyż wspomniana kolorystyka i proporcje (jak oczywiście również właściwości piśmiennicze) sprawiają, że zarówno pisanie nim, jak i patrzenie na nie, jest czystą przyjemnością. Moim zdaniem, jest to zdecydowanie jedna z najciekawszych nowości 2015 roku.

Podziękowania dla firmy INNER – TOMAR S. C. będącej dystrybutorem marki Visconti za dostarczenie pióra do testu.

1 odpowiedź »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s